Interpretacja wiersza Utopia
Wstęp do interpretacji wiersza Utopia
Thomas More - autor książki Utopia - szkicując model idealnego państwa, od razu wyraził jasno swój stosunek
do tego absurdalnego wzorca państwa niemożliwego. Narzędziem ekspresji stała się - co oczywiste - ironia, wyrażona w pierwszym
rzędzie specyficzną konstrukcją określeń toponimicznych.
Rzecz się zaczyna od tytułu - utopia to w języku greckim 'kraj nieistniejący', a właściwie 'niemiejsce'.
Stolica została nazwana Amaurotum - a więc 'miejscem ciemnym, słabo widocznym'. Przepływająca przez Amaurotum rzeka zyskała nazwę
Anydros, czyli 'bez wody'. (Więcej o tej książce: Tomasz Morus, Utopia).
Argumentacja do tezy interpretacyjnej do wiersza Utopia
Wisława Szymborska sięga po dokładnie to samo narzędzie, ale kieruje je gdzie indziej. More ironizował na temat państwa doskonałego — poetka bierze na warsztat doskonałość poznawczą: świat, w którym wszystko zostało już wyjaśnione. Jej wyspa nie jest krainą sprawiedliwych rządów, lecz krainą pewności. I właśnie dlatego jest pusta.
Wiersz otwiera zdanie, które brzmi jak podpis pod mapą1:
Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.
Nie ma tu zdania nadrzędnego ani czasownika osobowego — jest równoważnik, etykieta, hasło z przewodnika turystycznego. Ten ton utrzyma się do końca i to on tworzy dystans: podmiot nie opowiada o wyspie, on ją oprowadza, chłodno i rzeczowo, jak przewodnik, który sam tu nie mieszka.
Nazwy własne — ironia zaszyta w geografii
Najważniejszym chwytem wiersza jest to, co u More'a robiła toponimia. Szymborska zapisuje wielką literą pojęcia abstrakcyjne i osadza je w krajobrazie:
Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych odwiecznie gałęziach.
Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.
Domysł, Zrozumienie, Oczywistość, Przekonanie, Pewność, Istota Rzeczy — wszystko to są nazwy z mapy, a nie czynności umysłu. Poznanie zostaje uprzedmiotowione: przestaje być procesem, a staje się terenem, po którym można spacerować. Największą ironię niesie nazwa źródła — Ach Więc To Tak. To okrzyk potoczny, wyrwany z rozmowy przy stole; wstawiony między dostojne majuskuły obnaża, jak niewiele warta bywa satysfakcja z nagłego „zrozumienia".
Zwróć uwagę na epitet odwiecznie rozwikłane gałęzie. Rozwikłać można coś, co było splątane — tu splątania nigdy nie było. Wyspa nie oferuje rozwiązywania zagadek, lecz świat, w którym zagadka nie miała szansy powstać.
Kompozycja przewodnika i poznanie bez wysiłku
Wiersz jest zbudowany jak zwiedzanie: mamy kierunki, punkty widokowe i panoramę ze szczytu.
W prawo jaskinia, w której leży sens.
W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.
Sens leży — nie trzeba go szukać, wystarczy po niego sięgnąć. Prawda wypływa sama i robi to lekko. Ta sama zasada rządzi całą wyspą: krzaki uginają się od odpowiedzi, echo odzywa się bez wywołania i wyjaśnia tajemnice światów, a zwątpienie rozwiewa wiatr. Wszystkie te obrazy mówią jedno — tutaj niczego się nie zdobywa. Wiedza jest podana jak owoc, który sam wpada do ręki.
Dla Szymborskiej to zarzut, nie pochwała. Poznanie bez wysiłku, bez zwątpienia i bez pytania przestaje być poznaniem. Zostaje z niego dekoracja.
Pointa — wyspa jest bezludna
Cały opis okazuje się przygotowaniem do zwrotu, który przychodzi dopiero pod koniec:
Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
To jedno zdanie unieważnia wszystko, co było wcześniej. Kraina absolutnej pewności nie została zniszczona ani zakazana — ona po prostu nikomu nie wystarczyła. Wymowne jest słowo powaby: wyspa kusi, jest atrakcyjna, obiecuje spokój. A mimo to ludzie z niej wychodzą, i to — jak podkreśla poetka — bez wyjątku.
Jeszcze mocniej brzmi to, dokąd odchodzą: nie na inny ląd, lecz w morze, „bezpowrotnie zanurzając się w topieli". Człowiek woli niepewność, która grozi utonięciem, od bezpieczeństwa, w którym nie ma już czego szukać. Ryzyko okazuje się warunkiem życia.
Ostatni wers
Utwór zamyka osobny, pięciowyrazowy wers:
W życiu nie do pojęcia.
Najpierw sprawa składni, bo od niej zależy sens. Ten wers nie jest samodzielnym zdaniem: nie ma orzeczenia, jest równoważnikiem — takim samym jak zdanie otwierające wiersz. I nie stoi w próżni. Bezpośrednio przed nim czytamy o odchodzeniu z wyspy i o bezpowrotnym zanurzaniu się w topieli. Ostatni wers przylega więc do tamtego obrazu i można go odnieść do obu rzeczy naraz: do wyspy pewności i do gestu ludzi, którzy z niej odchodzą w topiel. Przypisywanie go wyłącznie wyspie zubaża zakończenie — Szymborska celowo nie dopowiada, co dokładnie jest „nie do pojęcia".
Sam zwrot jest przy tym dwuznaczny. W potocznym idiomie „w życiu" znaczy tyle co „nigdy", a „nie do pojęcia" — niezrozumiałe; brzmi to więc jak wzruszenie ramion: nigdy tego nie zrozumiem. Ale to samo połączenie czyta się dosłownie: w życiu, czyli w realnym ludzkim istnieniu, coś takiego jest nie do pojęcia — nie da się tego ani objąć rozumem, ani w tym zamieszkać.
Powstaje klamra ironiczna doskonała w swojej prostocie: miejsce, w którym wszystko się wyjaśnia, samo pozostaje niewyjaśnialne. Ostatni wers przekreśla pierwszy — i zostawia czytelnika dokładnie w tej niepewności, której cała wyspa miała go oszczędzić.
Konteksty
Utopia jako gatunek. Od More'a przez Campanellę po projekty oświeceniowe utopia była ćwiczeniem z wyobraźni społecznej. Wiek XX pokazał jej drugą stronę: systemy totalitarne również obiecywały świat ostatecznie wyjaśniony, w którym historia ma jeden sens, a wątpienie jest zbędne. Wiersz z tomu Wielka liczba (1976) czyta się także jako komentarz do tamtej obietnicy.
Sceptycyzm jako postawa. Niepewność jest u Szymborskiej wartością, nie brakiem. Dwadzieścia lat po Utopii poetka poświęciła temu odczyt noblowski, w którym za najważniejsze uznała dwa słowa: „nie wiem". Utopia jest wcześniejszym, poetyckim zapisem tej samej myśli.
Zestawienia do wypracowania. Kandyd Woltera — rozprawa z tezą o najlepszym z możliwych światów. Rok 1984 Orwella i Nowy wspaniały świat Huxleya — antyutopie, w których szczęście kupuje się kosztem prawdy i wyboru. Wielki Inkwizytor z Braci Karamazow — ludzie oddają wolność za spokój. Wszystkie te teksty mówią to, co Szymborska zamyka w obrazie pustej wyspy.
Wnioski
Utopia nie jest wierszem o wyimaginowanej krainie, lecz o ludzkim sposobie myślenia. Szymborska buduje świat całkowicie zrozumiały po to, żeby pokazać, że taki świat byłby dla człowieka nie do zniesienia. Wartością jest nie posiadanie odpowiedzi, ale zdolność zadawania pytań — dlatego jedyny ślad obecności ludzi na wyspie pewności prowadzi w stronę morza.
Ironia nie służy tu kpinie z ludzi szukających prawdy. Służy obronie wątpienia jako warunku myślenia — i to jest teza, którą warto postawić, pisząc o tym wierszu.
1 Wisława Szymborska, Utopia, [w:] tejże, Wielka liczba, Warszawa 1976. Wszystkie cytaty w tej interpretacji pochodzą z tego wiersza.