- Pan wydzysz te pyniądze u ten szlachcic... Pan slyszysz, jak ony klaskają?... Ony tak czeszą szę, że mnie widzą... Pan to rozumysz, panie Cynader?...
- Łęcki jest pański klient? - pyta piękny brunet.
- Dlaczego on nie ma bycz mój?
- Co on ma? - mówi brunet.
- On ma... on ma - szostre w Krakowie, która, rozumysz pan, zapysała dla jego córki...
- A jeżeli ona nic nie zapisała?... […]
- Tylko mi pan nie mów takie głupie gadanie!... Dlaczego szostra z Krakowa nie ma im zapysać, kiedy ona jest chora?...
1