Tadeusz Różewicz w wierszu Nasz wieszcz Adam podąża tropem odbrązowiania gigantów naszej kultury, a więc drogą wyznaczoną między innymi
przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego, a ugruntową przez wielkich szyderców polskiej literatury: Witolda Gombrowicza i Sławomira Mrożka.
Utwór o Mickiewiczu należy do cyklu Portrety z zeszytów szkolnych; materiały Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej podają go
za tomem Uśmiechy. Sama nazwa cyklu wskazuje na źródło chwytu: to humor zeszytu szkolnego. I rzeczywiście — Nasz wieszcz Adam napisany został
w nieco pokracznym stylu uczniowskim, z bardzo charakterystycznymi uproszczeniami.
Adam Mickiewicz
miał wydatne rysy twarzy
nos małe oczy
na głowie nosił grzywę
[…]
Strofa pierwsza może się kojarzyć z typowo szkolną charakterystyką postaci. Charakterystyka zaczyna się od opisu wyglądu (wydatne rysy twarzy,
nos, małe oczy, grzywa).
Zakres tej analizy
To omówienie pracuje na początku utworu — na przytoczonej wyżej strofie. Zanim postawisz tezę o całym wierszu, musisz
wiedzieć, co jest dalej: pojawia się epizod ze Słowackim, kolejne szkolne uproszczenia oraz końcowy obraz grobów na Wawelu,
a poezja zostaje w pewnym miejscu nazwana metaforycznie — jako świątynia bez Boga. Analiza poniżej odnosi się do części, nie do całości.
Teza do tego fragmentu
W przytoczonej strofie ośmieszeniu podlega nie Mickiewicz, lecz język, którym się o Mickiewiczu mówi w szkole.
Różewicz nie formułuje żadnej oceny poety; pokazuje, co z jego wielkości zostaje, gdy przepuści się ją przez zeszytową charakterystykę postaci.
Zostaje nos, oczy i grzywa.
Trzeba przy tym oddzielić dwie rzeczy, których uczniowie zwykle nie rozdzielają: głos stylizowany (naiwny uczeń)
i postawę autora stojącego za stylizacją. Ocena, którą wypowiada ten pierwszy, nie jest oceną Różewicza. To nie znaczy, że utwór nie ma nic
wspólnego z odbrązowianiem Mickiewicza — ma, i wolno tak o nim pisać; trzeba tylko pokazać, kto w wierszu mówi i czyim kosztem działa komizm.
Tytuł: trzy słowa, trzy rejestry
Cały mechanizm utworu widać już w tytule, w którym zderzają się trzy różne sposoby mówienia.
„Nasz” — zaimek zawłaszczenia. Mickiewicz zostaje przedstawiony jako wspólna własność narodu, coś w rodzaju
inwentarza. To słowo z przemówienia okolicznościowego.
„Wieszcz” — słowo najwyższego rejestru, romantyczny tytuł proroka narodu, dziś używane niemal wyłącznie
w szkole i na akademii. Nikt nie mówi tak o żywym poecie.
„Adam” — samo imię, bez nazwiska. Poufałość jak wobec kolegi z ławki.
Trzy słowa i trzy niezgodne ze sobą tony: urzędowy, patetyczny i familiarny. Tytuł jest więc miniaturą całego wiersza —
i sam w sobie stanowi dobry materiał na akapit analityczny.
Stylizacja na zeszyt szkolny i jej narzędzia
Przytoczona strofa naśladuje wypracowanie, i robi to bardzo dokładnie. Warto wypunktować konkretne chwyty, bo w wypracowaniu
maturalnym trzeba je nazwać, a nie tylko poczuć.
Zła hierarchia informacji. Charakterystyka zaczyna się od wyglądu, a nie od dzieła. Kolejność zdradza, co uczeń uznał
za najważniejsze — i co szkoła kazała mu uznać.
Wyliczenie bez składni. „nos małe oczy” — dwa rzeczowniki obok siebie, bez przecinka, bez orzeczenia.
Tak wygląda notatka, nie zdanie. Brak interpunkcji w całym utworze to nie tylko maniera Różewicza; tutaj imituje pośpieszne pisanie na lekcji.
Nieostre epitety. „Wydatne rysy twarzy” to zwrot z podręcznikowego zestawu, który nic konkretnego nie znaczy.
Uczeń używa go, bo brzmi jak opis, a nie dlatego, że coś zobaczył.
Słowo z niewłaściwego porządku. Najmocniejszy efekt daje „grzywa”. To wyraz z opisu konia albo lwa;
użyty o człowieku, i to o wieszczu, jednym ruchem sprowadza portret z pomnika do zoologii. Różewicz nie musi dopowiadać ani słowa — ośmieszenie
wykonuje się w leksyce.
Dlaczego to jest wiersz Różewicza
Utwór wygląda na żart, ale wyrasta z tej samej postawy co Ocalony czy Lament. Różewicz od debiutu nie ufa
wielkim słowom, bo widział, jak niewiele znaczyły. Tu bierze na warsztat słowo „wieszcz” i pokazuje, że zużyło się tak samo,
jak zużyły się „cnota” i „honor” w wierszach powojennych.
Zgadza się z tym forma. Wiersz jest wolny, prozaiczny, bez rymu, a w przytoczonej strofie obywa się bez metafory —
dokładnie taki, jaki być powinien, skoro mówi o tym, że ozdobny język przestał być wiarygodny. Nie znaczy to, że metafory nie ma w utworze w ogóle:
dalej pojawia się choćby określenie poezji jako świątyni bez Boga. Oszczędność środków jest tu argumentem, nie brakiem — a pojedyncza metafora
wchodząca w ten oszczędny tok tym mocniej się wybija.
Jest też różnica wobec tradycji odbrązowiania. Boy-Żeleński walczył z legendą, przeciwstawiając jej fakty biograficzne;
Gombrowicz atakował sam mechanizm uwielbienia („dlaczego Słowacki wielkim poetą był”). Różewicz robi coś trzeciego:
nie polemizuje i nie szydzi wprost, tylko cytuje — oddaje głos zeszytowi i pozwala mu się skompromitować samemu.
Konteksty i wykorzystanie na maturze
Gombrowicz, Ferdydurke. Lekcja Bladaczki i zdanie o wielkim poecie to najbliższy możliwy kontekst: ta sama
diagnoza, że kult narzucony przez szkołę zabija kontakt z literaturą. Zestawienie gotowe do wypracowania.
Boy-Żeleński, Brązownicy. Klasyczne odbrązowianie: sprowadzanie pomnika do człowieka. Warto pokazać różnicę
metody — Boy demaskuje, Różewicz stylizuje.
Mickiewicz — oryginał. Zestaw ten wiersz z Odą do młodości albo z Wielką Improwizacją: tam poeta jako
prorok i przywódca, tu jako hasło z zeszytu. Kontrast pokazuje odległość, jaką pokonała polska kultura w ciągu półtora wieku.
Inne wiersze Różewicza. Ocalony i Lament pokazują to samo nieufne podejście do języka na materiale
wojennym; Nasz wieszcz Adam przenosi je na materiał szkolny. Wspólny mianownik: sprawdzanie, czy pod słowem coś jeszcze stoi.
Tematy, do których pasuje: tradycja romantyczna i jej współczesne odczytania; rola poety w kulturze narodowej;
jak szkoła kształtuje odbiór literatury; funkcja ironii i stylizacji; czy autorytety wymagają odbrązowienia.
Błędy, których lepiej uniknąć: przypisywanie Różewiczowi ocen, które wypowiada stylizowany głos uczniowski
(trzeba je rozdzielić); uznanie prostoty za nieudolność (to stylizacja, i to precyzyjna); pominięcie tytułu, w którym mieści się cała ironia utworu;
budowanie tezy o całym wierszu na samej pierwszej strofie, bez epizodu ze Słowackim i bez finału z grobami na Wawelu;
omawianie kontekstu odbrązowiania bez wskazania różnicy między nim a metodą Różewicza.