Dziady część III — streszczenie szczegółowe
Scena po scenie: przemiana Gustawa w Konrada, Wielka Improwizacja, widzenie księdza Piotra,
sceny satyryczne o warszawskich salonach i to, co Mickiewicz dopisał w Ustępie.
- Autor
- Adam Mickiewicz
- Powstanie
- Drezno, 1832 — po klęsce powstania listopadowego
- Rodzaj i gatunek
- dramat romantyczny, otwarta kompozycja
- Czas akcji
- 1823–1824, proces filomatów i filaretów
- Miejsce
- Wilno, Lwów, Warszawa, w Ustępie Rosja i Petersburg
- Budowa
- Prolog, dziewięć scen i Ustęp
Streszczenie w trzech zdaniach. W wileńskim więzieniu młodzi ludzie oskarżeni
o spisek czekają na wynik tajnego śledztwa, a jeden z nich, dotychczasowy Gustaw, przyjmuje nowe imię —
Konrad — i porzuca cierpienie miłosne dla sprawy narodu. W nocy wygłasza Wielką Improwizację,
w której żąda od Boga władzy nad duszami, żeby uszczęśliwić naród, a gdy nie dostaje
odpowiedzi, bluźni i pada nieprzytomny. Ratuje go pokorny ksiądz Piotr, któremu Bóg zsyła
widzenie przyszłości Polski; tymczasem w Warszawie salony bawią się, jakby nic się
nie działo.
Kto jest kim
Dramat ma dwóch głównych bohaterów: buntownika i pokornego księdza. Spotykają się
tylko dwa razy — przy egzorcyzmach, gdy Konrad jest nieprzytomny, i na końcu sceny u Senatora,
gdy Konrad, prowadzony na śledztwo, dziękuje księdzu za ocalenie, które zna tylko ze snu.
Wokół nich Mickiewicz rozstawił dwa światy — więzienie i salon.
Więzienie
Konrad — poeta, dawniej Gustaw; przyjmuje na siebie cierpienie
narodu. Ksiądz Piotr — pokorny bernardyn; to jemu dane jest widzenie. Jan Sobolewski —
opowiada o wywózce studentów na Sybir, wśród nich dzieci. Tomasz Zan — przywódca
towarzystwa, gotów przyjąć na siebie winy wszystkich. Feliks, Frejend, Żegota — więźniowie.
Władza
Senator Nowosilcow — carski urzędnik prowadzący śledztwo,
okrutny i próżny. Doktor i Pelikan — jego ludzie od śledztwa. Szambelan Bajkow —
z otoczenia Senatora; drwi z księdza Piotra. To postacie historyczne: Mickiewicz wprowadził je
do dramatu pod prawdziwymi nazwiskami (tylko Doktor występuje bez nazwiska), a w przedmowie
zapewnia, że charaktery osób „skryślił sumiennie, nic nie dodając”.
Świadkowie
Pani Rollison — niewidoma matka, która przychodzi wstawić się
za synem. Ewa — młoda panienka spod Lwowa; modli się za ojczyznę, za uwięzionych i osobno
za poetę, którego piosenki czytała. Goście salonu warszawskiego — jedni przy stoliku,
drudzy przy drzwiach; dwie Polski w jednym pokoju.
Prolog: śmierć Gustawa, narodziny Konrada
Cela w klasztorze bazylianów w Wilnie, przerobionym na więzienie stanu. O duszę
śpiącego więźnia walczą duchy — dobre i złe. Po przebudzeniu więzień rozważa wieść, że będzie
wolny, i rozumie, że wolność „z łaski Moskwicina” oznacza dla niego wygnanie: „Żywy, zostanę dla
mej ojczyzny umarły”. Wtedy wstaje i pisze węglem łaciński napis: Gustaw zmarł 1 listopada
1823 roku, tego dnia narodził się Konrad.
Prolog jest krótki, ale to jedna z najważniejszych części dramatu: bohater sam
ogłasza w nim swoją przemianę. Przestaje być nieszczęśliwym kochankiem z Dziadów części
czwartej, a staje się kimś, kto chce działać dla zbiorowości. Cała reszta utworu sprawdza,
czy taka przemiana wystarczy.
Noc w więzieniu
Wigilia za kratami
Jest wieczór wigilijny. Straż pije gorzałkę, a kapral, Polak i dawny legionista,
pozwala więźniom spędzić go razem. Zbierają się w celi Konrada, bo jest najdalsza i przylega
do muru kościoła. Rozmowa schodzi na to, co ich czeka, i na to, co już spotkało innych. Tomasz,
przywódca towarzystwa, mówi, że kilku z nich musi przyjąć na siebie winy wszystkich, i sam
się do tego zgłasza. Na koniec śpiewają, a Konrad intonuje pieśń zemsty — „Z Bogiem i choćby
mimo Boga!” — którą ksiądz Lwowicz nazywa pogańską.
Opowieść Sobolewskiego
Jan Sobolewski opowiada, jak tego dnia widział dwadzieścia kibitek, w których
wywożono na Sybir studentów ze Żmudzi. Najmłodszy miał dziesięć lat i, jak mówi Sobolewski,
„Skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może”. Skatowanego na śledztwie Wasilewskiego żołnierz
musiał zanieść do kibitki. Więzień nie zwisł bezwładnie, tylko zesztywniał: sterczał jak słup,
a ręce miał rozpięte nad barkami żołnierza jak zdjęty z krzyża.
Ta relacja jest w dramacie miejscem, w którym martyrologia przestaje być pojęciem,
a staje się konkretem.
Wielka Improwizacja
Zostawiony sam w celi Konrad wygłasza monolog, który jest sercem dramatu
i najczęściej omawianym fragmentem polskiej literatury romantycznej. Zaczyna od samotności
i skargi, że słowo nie umie oddać myśli, a ludzie i tak nie zrozumieją jego pieśni. Dopiero
potem przychodzi poczucie mocy: poeta tworzy jak Bóg — „Cóż Ty większego mogłeś zrobić — Boże?”.
Od dumy przechodzi do żądania. „Ja kocham cały naród!” — mówi i domaga się
od Boga rządu dusz: władzy nad ludźmi takiej, jaką sam ma nad ptakami i gwiazdami, sprawowanej
samym uczuciem. Przyznaje, że nie zna sposobu, by uszczęśliwić naród, ale twierdzi, że z taką
władzą stworzyłby go „jak pieśń żywą”. To jest prometeizm: bunt przeciw Stwórcy w imieniu ludzi.
Bóg milczy. Konrad zarzuca Mu, że jest „tylko mądrością”, a nie miłością,
i zaczyna krzyczeć, że Bóg nie jest ojcem świata, ale… Ostatnie słowo — „Carem!” — wypowiada
głos diabła, a Konrad słania się i pada zemdlony.
Konrad nie wygrywa. Przegrywa przez pychę: chciał zbawić naród sam, bez Boga i bez ludzi.
Ksiądz Piotr i Ewa
Egzorcyzmy
Kapral przyprowadza do celi bernardyna, księdza Piotra. Ksiądz odprawia egzorcyzmy,
wypędza z Konrada złego ducha i ofiaruje się za niego Bogu: „A ja za jego winy przyjmę wszystkie
kary”. Chór aniołów śpiewa mu: „Wniosłeś pokój w dom pychy”. Ratunek przychodzi więc nie od siły,
lecz od pokory — i to jest odpowiedź Mickiewicza na Improwizację.
Modlitwa Ewy
W domu wiejskim pod Lwowem młoda Ewa modli się za ojczyznę, za rodziców i za
uwięzionych na Litwie, a osobno za poetę, którego piosenki czytała, bo słyszała, że i on siedzi
w więzieniu. We śnie Matka Boska bierze w dłonie wianek, którym Ewa poprzedniego dnia ozdobiła
Jej obraz, i podaje go Dzieciątku, a Jezus z uśmiechem rzuca kwiaty na Ewę. Jedna z róż ożywa
i prosi: „Weź mnie na serce”. Obok buntu Konrada Mickiewicz stawia tu cichą modlitwę.
Widzenie
W swojej celi ksiądz Piotr modli się i dostaje widzenie losów Polski. Najpierw
widzi drogi zesłania, którymi wozy pędzą na północ — „to nasze dzieci”. Jedno dziecko uchodzi
i rośnie: to przyszły wskrzesiciel narodu, określony tajemniczą liczbą — „A imię jego będzie
czterdzieści i cztery” — której dramat nie wyjaśnia i o którą spierają się badacze do dziś.
Potem naród przechodzi mękę Chrystusa: Gal nie znajduje w nim winy i umywa ręce, królowie wołają
„Ukrzyżuj”, krzyż ma „na całą Europę ramiona”, a żołdak Moskal przebija naród kopią. Naród umiera
i wstępuje do nieba. Z tego zestawienia wynika mesjanizm: cierpienie Polski ma sens zbawczy,
jak męka Chrystusa.
Sen Senatora
Belzebub zakazuje diabłom straszyć Nowosilcowa piekłem, bo grzesznik mógłby
się poprawić, i pozwala im go tylko „w pychę wzdąć, / A potem w hańbę pchnąć”. Senator śni więc
najpierw o carskim liście, stu tysiącach rubli i orderze, a potem o tym, że car nie chce na niego
spojrzeć, dworzanie odwracają się do niego tyłem i szydzą. Spada z łóżka. Scena jest satyryczna
i groteskowa: zło u Mickiewicza bywa nie tylko straszne, ale i śmieszne.
Warszawa: druga Polska
Salon warszawski
Towarzystwo dzieli się przestrzennie. Przy stoliku siedzą wielcy urzędnicy,
literaci, damy i generałowie. Mówią po francusku o balu i żałują, że od wyjazdu Nowosilcowa
z Warszawy „Nikt nie umie gustownie urządzić zabawy”, a jedna z dam przyznaje: „choć umiem /
Po polsku, ale polskich wierszy nie rozumiem”. Przy drzwiach kilku młodych ludzi i dwóch
starych Polaków rozmawia po polsku o prześladowaniach. Ten podział sceniczny jest jednym
z najlepszych pomysłów dramatu — o sytuacji narodu mówi ustawienie ludzi w pokoju. Scenę
zamyka Wysocki: „Nasz naród jak lawa, / Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, / Lecz
wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi”.
Opowieść o Cichowskim
Przy drzwiach salonu Adolf, przybysz z Litwy, na prośbę młodej damy opowiada całemu
towarzystwu o Cichowskim. Uznano, że się utopił, bo nad Wisłą znaleziono jego płaszcz,
a on przez lata był więziony i męczony w śledztwie. Gdy go wypuszczono,
nie poznał Adolfa, nie pamiętał własnych cierpień, w każdym gościu widział szpiega
i powtarzał tylko: „Nic nie wiem, nie powiem!”. Obok śmierci Mickiewicz pokazuje tu drugi rodzaj
zniszczenia — takie, po którym człowiek żyje dalej.
Wilno: u Senatora
Pani Rollison
W domu Nowosilcowa za jednymi drzwiami trwa śledztwo, a za drugimi gra muzyka.
Przychodzi niewidoma pani Rollison i prosi o litość dla syna: siedząc pod murem ratusza, gdzie
go przesłuchiwano, słyszała, jak go męczono.
Senator drwi — „Syn Pani zdrów być musi, gdy tak głośno wrzasnął” — udaje, że o niczym nie
wiedział, i obiecuje pomoc, a gdy matka wychodzi, każe ją zamknąć. Doktor i Pelikan, wiedząc,
że chłopiec chce się rzucić z okna, radzą otworzyć okna jego celi.
Bal u Senatora
Zaczyna się bal. Czynownicy zabiegają o względy Senatora, a młodzież i starzy
Polacy po drugiej stronie sali przeklinają go, bo, jak mówi Starosta, „Po turmach siedzi młodzież
nasza, / Nam każą iść na bal”. Wtem wbiega pani Rollison z krzykiem, że syna wyrzucono z okna.
Ksiądz Piotr uspokaja ją: „syn twój zraniony, lecz żyje”. W tej samej chwili piorun zabija
Doktora w jego mieszkaniu. Wcześniej, gdy za jego radą Pelikan uderzył księdza Piotra w twarz,
ksiądz przepowiedział Doktorowi: „Dziś ty staniesz przed Bogiem”. Wychodząc, ksiądz Piotr mija Konrada prowadzonego
na śledztwo. Konrad rozpoznaje w nim twarz ze snu i dziękuje za ocalenie, a ksiądz zapowiada mu
daleką drogę.
Noc dziadów
Na cmentarzu, przy kaplicy, w której odprawiają się dziady, czekają Guślarz
i Kobieta w żałobie. Kobieta chce zobaczyć ducha ukochanego, ale duch się nie zjawia, bo, jak
tłumaczy Guślarz, ten człowiek „Albo zmienił ojców wiarę, / Albo zmienił imię stare”. O świcie
od strony Wilna pędzą na północ kibitki z więźniami. Kobieta rozpoznaje w jednym z nich ukochanego,
a Guślarz widzi na nim rany zadane przez wrogów narodu i jedną na czole, którą „sam sobie zadał”.
Tak koniec dramatu łączy się z prologiem: Gustaw, który stał się Konradem, jedzie na wygnanie.
Ustęp
Po zakończeniu akcji dramatu Mickiewicz dołączył cykl utworów poetyckich o Rosji.
Opisuje drogę przez pustą, białą krainę, przedmieścia stolicy i sam Petersburg, dla którego
car kazał „wdeptać ciała stu tysięcy chłopów” w bagno. W wierszu o pomniku Piotra Wielkiego
rosyjski poeta w rozmowie z przybyszem z zachodu porównuje posąg do kaskady ściętej mrozem,
która stopnieje, gdy zabłyśnie słońce swobody. Potem następuje przegląd wojska. Przedostatni utwór, Oleszkiewicz, to zapowiedź kary
w przeddzień powodzi petersburskiej 1824 roku. Całość zamyka wiersz Do przyjaciół Moskali,
w którym poeta oddziela naród od despotyzmu — „Niech żre i pali, nie was, lecz wasze okowy” —
i właśnie ten gest sprawia, że Ustęp nie jest zwykłym paszkwilem.
Co z tego streszczenia wynika
- To dramat o dwóch drogach, nie o jednej. Konrad chce zbawić naród siłą i przegrywa;
ksiądz Piotr modli się i dostaje odpowiedź. Wypracowanie, które omawia tylko Improwizację,
omawia połowę utworu.
- Kompozycja jest otwarta i to jest celowe. Sceny nie łączą się w ciągłą akcję —
Mickiewicz zestawia obrazy: więzienie obok salonu, bunt obok modlitwy.
- Mesjanizm to nie pochwała cierpienia. To próba nadania sensu klęsce, która właśnie
się wydarzyła: Mickiewicz pisał ten dramat pół roku po upadku powstania.