Cały dramat po kolei: Przygotowanie, Prolog i trzy akty — od nudy piętnastolatka, przez podróże i Mont Blanc, po noc w Belwederze i szpital wariatów.
Lektura obowiązkowa tylko na poziomie rozszerzonym
Streszczenie w trzech zdaniach. Piętnastoletni Kordian nie umie znaleźć dla siebie celu: nudzi się, czyta, słucha trzech opowieści starego sługi Grzegorza, przeżywa odtrąconą miłość do Laury i strzela sobie w głowę, ale przeżywa. Wyleczony z młodzieńczych złudzeń rusza w podróż po Europie i traci kolejne: w Londynie odkrywa, że wszystko ma cenę, we Włoszech przekonuje się, że miłość Wioletty ma swoją stawkę, w Watykanie słyszy od papieża, żeby Polacy byli posłuszni carowi, aż na szczycie Mont Blanc znajduje wreszcie ideę — Polska ma być Winkelriedem narodów i przyjąć na siebie ciosy za Europę. Wraca do kraju, w podziemiach katedry przystępuje do spisku koronacyjnego i sam zgłasza się, by zabić cara, lecz pod drzwiami sypialni pokonują go Strach i Imaginacja; trafia do szpitala dla obłąkanych, a potem przed pluton egzekucyjny — car podpisuje wprawdzie ułaskawienie, ale dramat urywa się, zanim posłaniec zdąży dobiec.
Postaci realnych jest w tym dramacie mniej niż figur — szatanów, zjaw, uosobionych lęków. To celowe: Słowacki pokazuje bohatera osaczonego bardziej przez własną wyobraźnię niż przez ludzi.
Kordian — od piętnastolatka do spiskowca; imię znaczy tyle co „sercowy”, od łacińskiego cor. Laura — starsza od niego, traktuje jego uczucie jak dziecinadę. Grzegorz — stary sługa, weteran; jego trzy opowieści zastępują Kordianowi ojca. Wioletta — Włoszka, kochanka na sprzedaż.
Prezes — najstarszy ze spiskowców, przeciwny zabójstwu; pod tą postacią kryje się Julian Ursyn Niemcewicz. Car Mikołaj I — koronowany w Warszawie na króla Polski. Wielki Książę Konstanty — jego brat.
Szatan i diabły z Przygotowania — to one „produkują” przywódców powstania listopadowego. Strach i Imaginacja — dwie zjawy, które zatrzymują Kordiana w drodze do sypialni cara. Doktor w szpitalu — pod jego postacią występuje szatan.
W chacie w Karpatach szatan i czarownice powołują do życia przywódców przyszłego powstania. Każdy dostaje wadę: jeden będzie stary i ostrożny, drugi próżny, trzeci niezdolny do decyzji. To najostrzejszy w polskiej literaturze sąd nad dowództwem powstania listopadowego — i wyjaśnia z góry, dlaczego wszystko się rozsypie.
W Prologu zabierają głos trzy postaci. Pierwsza chce, żeby poezja pocieszała naród i usypiała pamięć o klęsce — to aluzja do Mickiewicza. Druga proponuje ucieczkę w mistycyzm. Trzecia, głos samego Słowackiego, żąda poezji, która budzi i pokazuje prawdę, nawet bolesną.
Kordian leży na trawie i mówi, że życie jest puste. Stary sługa Grzegorz próbuje mu pomóc trzema opowieściami: bajką o Janku, co psom szył buty, wspomnieniem z wyprawy Napoleona do Egiptu i historią Kazimierza — Polaka z kampanii 1812 roku. Chłopiec słucha, ale żadna nie daje mu celu.
Laura wyśmiewa jego uczucie. Kordian strzela sobie w głowę. Akt kończy się sceną, w której Grzegorz przynosi Laurze wiadomość, że jej wielbiciel się zastrzelił — widz nie wie jeszcze, że próba się nie powiodła.
W parku James Park Kordian rozmawia z Dozorcą i przekonuje się, że w Anglii wszystko jest na sprzedaż, także ludzka opinia. Pierwsze złudzenie: że gdzieś istnieje społeczeństwo wolne od interesu.
Na kredowej skale nad morzem, z tomem Szekspira w ręku, Kordian porównuje urwisko opisane w Królu Learze z tym, które ma przed sobą. Prawdziwa skała okazuje się mniejsza od wyobrażonej — i to właśnie robi na nim wrażenie: wyobraźnia poety zbudowała coś potężniejszego niż świat. Kordian chciałby patrzeć na rzeczywistość takimi oczami. Zostaje z pytaniem o przepaść między poezją a życiem, nie z zarzutem wobec Szekspira.
Kordian postanawia wystawić Wiolettę na próbę. Gdy dziewczyna dowiaduje się, że jego koń ma złote podkowy, bez wahania zgadza się z nim jechać. Odchodzi dopiero wtedy, gdy wychodzi na jaw, że podkowy przepadły. Trzecie złudzenie: że uczucie bywa bezinteresowne.
Kordian przywozi papieżowi garść polskiej ziemi przesiąkniętej krwią i prosi o błogosławieństwo dla sprawy narodowej. Słyszy w odpowiedzi, żeby Polacy byli posłuszni carowi. Całą scenę Słowacki podszywa groteską: papież zajmuje się papugą i psem, a ptak wtrąca w rozmowę łacińskie formuły. Czwarte i najcięższe rozczarowanie: nie ma oparcia nawet w Rzymie.
Na szczycie, ponad chmurami, Kordian znajduje wreszcie myśl, dla której warto żyć: Polska Winkelriedem narodów. Szwajcarski rycerz Winkelried miał wbić w siebie snop nieprzyjacielskich włóczni, żeby zrobić wyłom dla swoich — Polska ma tak samo przyjąć ciosy za Europę. To odpowiedź, a zarazem polemika z mesjanizmem Mickiewicza: tam cierpienie zbawia, tu jest taktyką. Kordian zjeżdża na chmurze do kraju.
W podziemiach katedry świętego Jana spiskowcy debatują, czy zabić cara podczas koronacji. Prezes jest przeciw: mówi, że królobójstwo splami naród i że Polacy nie są narodem skrytobójców. Głosowanie wypada przeciw zamachowi. Wtedy Kordian oświadcza, że zrobi to sam.
Idzie przez kolejne sale Belwederu z bagnetem. Nie zatrzymuje go straż, tylko własna głowa: Imaginacja podsuwa mu obrazy trupów i krwi, Strach odbiera władzę w nogach. Pod drzwiami sypialni cara pada zemdlony. To najważniejsza scena dramatu — bohater przegrywa sam ze sobą, nie z wrogiem.
Zanim trafi do szpitala, Kordian dokonuje czynu, który ma dowieść jego odwagi: przeskakuje konno przez piramidę ustawionych bagnetów. Wielki książę Konstanty, pod wrażeniem, obiecuje mu ocalenie życia.
W szpitalu dla obłąkanych Doktor przekonuje go, że każdy wariat ma swoją wielką ideę: jeden uważa się za ptaka, drugi za krzyż, Kordian za zbawcę Polski. Mimo obietnicy Konstantego car rozkazuje rozstrzelać Kordiana; między braćmi dochodzi o to do ostrej kłótni. Skazany stoi już przed plutonem, gdy car — naciskany przez Konstantego — podpisuje ułaskawienie. Posłaniec biegnie z papierem, ale dramat urywa się, zanim dobiegnie. Słowacki nie mówi, czy zdążył.
Dwa e-booki, które przydadzą się przy każdej lekturze