Trzy akty po kolei: bunt Artura przeciw wolności, próba przywrócenia formy przez ślub, pomysł na władzę i finał, w którym Edek tańczy tango nad ciałem.
Streszczenie w trzech zdaniach. W mieszkaniu, w którym panuje kompletny bałagan, rodzice Artura od dawna zniszczyli wszystkie normy w imię wolności i eksperymentu, więc jego bunt musi pójść w drugą stronę: syn żąda porządku, obyczaju i tradycyjnego ślubu z kuzynką Alą. Ślub udaje się zorganizować, ale Artur w porę zauważa, że sama forma bez treści niczego nie znaczy, i szuka idei, na której mógłby oprzeć nowy ład — wpada na władzę, a potem, po pijanemu, na władzę opartą na morderstwie. Zanim zdąży ją zaprowadzić, ginie od ciosu Edka — prostackiego domownika, który przez cały czas kręcił się po mieszkaniu — i to Edek przejmuje rządy, każąc wujowi Eugeniuszowi tańczyć z sobą tango.
Mrożek zbudował rodzinę tak, żeby każde pokolenie reprezentowało inny etap rozpadu porządku — a na końcu dopisał kogoś, kto nie należy do żadnego z nich i dlatego wygrywa.
Stomil — ojciec, artysta awangardowy, chodzi w piżamie i robi „eksperymenty”; zburzył wszystkie normy i nie ma pomysłu, co dalej. Eleonora — matka, żyje w wolności obyczajowej, ma romans z Edkiem. Eugeniusz i Eugenia — wuj i babka, resztki dawnego świata; grają w karty i podporządkowują się każdemu, kto akurat rządzi.
Artur — student, buntownik odwrotny: domaga się zasad, formy i konwencji, bo dorastał w świecie, w którym wszystko było dozwolone. Ala — jego kuzynka i narzeczona; nie interesuje jej ani wolność rodziców, ani porządek Artura.
Edek — prostak bez poglądów, przygarnięty przez dom, je przy stole, jest kochankiem Eleonory. Nie bierze udziału w żadnym sporze o idee i właśnie dlatego jako jedyny zostaje z władzą.
Na scenie panuje nieład: katafalk, wózek dziecięcy, suknia ślubna babki, karty na stole. Nikt nie przestrzega żadnych reguł — ani przy stole, ani w małżeństwie. To jest dorobek pokolenia rodziców i ich duma.
Artur wraca i domaga się rzeczy, które w każdym innym domu byłyby oczywiste: żeby ojciec się ubrał, żeby babka nie leżała na katafalku, żeby był porządek. Rodzice odbierają to jak zamach na wolność. Konflikt pokoleń zostaje odwrócony — to młody chce dyscypliny, a starzy bronią rozwiązłości.
Artur ogłasza, że ożeni się z Alą i że ślub odbędzie się tradycyjnie: z welonem, kwiatem pomarańczy i całą oprawą. Uważa, że przez formę uda się przywrócić treść.
Rodzina daje się przekonać. Wuj Eugeniusz zakłada surdut i staje po stronie Artura, bo tak jest wygodniej. Wszystko zostaje ustawione co do szczegółu — i właśnie wtedy okazuje się, że pusty obrzęd nikogo nie zmienia.
Artur zauważa, że sam ślub niczego nie naprawi, bo za formą nie stoi żadne przekonanie. Potrzebna jest idea. Zaczyna jej gorączkowo szukać i nie znajduje — i to jest najważniejszy moment całej sztuki.
Po nocy pijaństwa Artur wraca z gotową odpowiedzią: skoro nie ma idei, zostaje naga władza. Żeby ją ustanowić, trzeba czynu, którego nikt nie odważy się podważyć — zapowiada, że zabije wuja Eugeniusza.
Ala mówi mu, że była z Edkiem. Zrobiła to bez wielkiego powodu, trochę na przekór, trochę z nudów. To odbiera Arturowi resztę gruntu: jego porządek nie działa nawet na najbliższą osobę.
Rozgorączkowany Artur odwraca się plecami i wtedy Edek uderza go w kark. Artur ginie natychmiast. Nikt nie interweniuje.
Edek wkłada marynarkę Artura, siada, wydaje polecenia i wszyscy się podporządkowują. Nakazuje wujowi Eugeniuszowi tańczyć z sobą tango. Obaj tańczą nad ciałem Artura — i na tym sztuka się kończy.
Dwa e-booki, które przydadzą się przy każdej lekturze