…rozdyma i przenosi.
Rozdyma, bo „skupić się na dziecku” to trzy słowa i jeden czasownik, a „mieć fokus na dziecko” — cztery słowa i czasownik pusty, bo całą pracę wykonuje rzeczownik.
Przenosi, bo wstawia język kwartalnych narad w środek rozmowy o własnym dziecku. Fokus, priorytet, zasoby. Dziecko przestaje być kimś, o kogo się dba, a staje się punktem w planie.
Skąd się wziął
Angielskie focus to ostrość obiektywu, punkt skupienia promieni i — przenośnie — miejsce,
w które kierujemy uwagę. Polszczyzna wzięła z tego trzecie znaczenie i zbudowała wokół niego
konstrukcję rozbieralną: czasownik mieć odmienia się przez osoby i czasy, a cały sens siedzi
w rzeczowniku.
To typowe dla zapożyczeń świeżych. Język nie zdążył jeszcze wchłonąć obcego słowa na tyle, żeby
zrobić z niego porządny czasownik, więc podpiera je własnym. Podobnie powstały kiedyś
mieć wpływ i dokonać zakupu — dziś nikogo nie rażą.
Jak się rozmnaża
Frazeologizm dorobił się rodziny. Jest fokusować się, sfokusowany,
rozfokusowany, a nawet złapać fokus i trzymać fokus. Ta produktywność to
najlepszy dowód, że słowo się zadomowiło — języki nie tworzą derywatów od gości, tylko od lokatorów.
Ciekawa jest też pisownia. Forma spolszczona przez k przeważa w tekstach ogólnych
i poradnikowych, oryginalna przez c trzyma się branż technicznych i handlowych. To zwykle
ostatni etap przed pełną polonizacją: najpierw ustępuje zapis, potem wymowa.
Gdzie mieszka
Wyszedł z korporacji dawno temu i dziś mieszka w co najmniej czterech miejscach naraz.
W biznesie oznacza strategię, nie uwagę: „fokus na kliencie” to nie skupienie, tylko decyzja,
czego firma nie będzie robić. W psychologii sportu działa opozycja „fokus na proces” kontra
„fokus na wynik” — trener każe zawodnikowi patrzeć na to, co kontroluje, zamiast na tabelę.
W informatyce słowo ma znaczenie ścisłe i nieprzekładalne: fokus to element interfejsu, który
właśnie przyjmuje dane z klawiatury. Tu zastąpienie go „skupieniem” byłoby błędem, bo zatarłoby
granicę między stanem programu a stanem człowieka. W slangu młodzieżowym znaczy mniej więcej
„nie oglądam się na to, co mówią”.
Czy to błąd
Zależy, kogo pytać — i to nie jest wykręt, tylko istota sprawy.
Językoznawcy o nastawieniu normatywnym powiedzą, że polszczyzna ma na to komplet własnych środków:
skupiać się na, koncentrować się na, kłaść nacisk na, przywiązywać wagę do,
brać na celownik. Każdy z nich znaczy coś odrobinę innego, a fokus zjada je wszystkie
naraz i zostawia jedno szare słowo w miejscu pięciu barwnych. To realna strata.
Językoznawcy opisujący język takim, jaki jest, odpowiedzą, że fokus nie jest zwykłym
synonimem skupienia. Skupienie bywa bierne — można się w czymś zatopić. Fokus jest czynny:
zakłada, że coś świadomie odrzuciliśmy. W tym sensie wypełnia lukę, której polskie słowa nie
domykały.
Obie strony mają rację w swoim zakresie. Spór nie dotyczy poprawności, tylko tego, ile
różnorodności jesteśmy gotowi oddać za jedno wygodne słowo.
Co z tym robić
Nic gwałtownego. Przepowiednie o upadku polszczyzny mają u nas długą i konsekwentnie nietrafioną
tradycję — fokus przetrwa albo zniknie niezależnie od tego, co o nim napiszemy.
Warto natomiast zauważyć jedno: w tekście urzędowym i w rozmowie o pracy nikogo nie razi.
Razi dopiero wtedy, gdy dotyczy dziecka, obiadu albo pogrzebu. Nie dlatego, że jest obcy — dlatego,
że jest zawodowy. A niektórych rzeczy lepiej nie opisywać językiem, którym się rozlicza kwartał.