Wielka Improwizacja jest recytowana na akademiach jako szczyt polskiej poezji. Rzadko ktoś zwraca uwagę na to, co dzieje się z Konradem zaraz po niej: milknie, pada, zostaje opętany, a wypędza z niego czarta pokorny ksiądz. W obrębie dramatu Konrad przegrywa — i to jest najciekawsze pytanie, jakie można postawić klasie.
Czy Konrad był ateistą, dysydentem — a może kimś jeszcze innym?
Cel: uczeń odróżnia bunt przeciw Bogu od niewiary w Boga i rozpoznaje, że dramat ocenia Konrada inaczej niż tradycja szkolna.
NaCoBeZu — po lekcji potrafię:
Na tablicy trzy kartki: ATEISTA — DYSYDENT — KTOŚ INNY. Każdy uczeń przykleja karteczkę pod jedną z nich. Bez uzasadnienia, na wyczucie. Zdjęcie tablicy telefonem — wrócimy do niego na końcu.
Zadanie dla klasy: wypiszcie z Improwizacji wszystkie formy, w których Konrad zwraca się do Boga. Uczniowie znajdą wołacze, rozkaźniki, żądania, oskarżenia, wyrzuty o milczenie.
Wtedy pytanie: czy człowiek, który nie wierzy, że ktoś jest — kłóci się z nim przez pół sceny, żąda od niego władzy i wyrzuca mu obojętność? Ateista nie prowadzi sporu z nieobecnym. Cała konstrukcja Improwizacji zakłada słuchacza, który istnieje i który mógłby odpowiedzieć. Konrad nie neguje istnienia Boga — neguje to, że Bóg jest miłością. To zupełnie inny zarzut.
Hipoteza pierwsza upada na dowodach z tekstu, nie na słowo nauczyciela.
Tu lekcja zyskuje na precyzji językowej, co się przydaje w części testowej matury. Klasa rozdziela dwa znaczenia:
Wniosek: słowo „dysydent" opisuje jego położenie wobec cara, a nie jego stosunek do Boga.
Trzecia odpowiedź: bluźnierca w ramach wiary. Typ, który w literaturze ma dwóch przodków i obu warto na tablicy wypisać:
Konrad nie mówi „Boga nie ma". Konrad mówi: jesteś, słyszysz i milczysz, więc nie jesteś miłością. I dochodzi do słowa, którego nie wypowiada — kończy je za niego Diabeł.
Teraz zwrot, na który cała lekcja pracowała. Pytanie do klasy:
Komu Mickiewicz daje widzenie przyszłości Polski — geniuszowi z celi czy pokornemu księdzu?
Konrad chciał rządu dusz i nie dostał niczego poza omdleniem i egzorcyzmem. Widzenie dostaje ks. Piotr, który o nie nie prosił. To jest ocena wystawiona przez sam utwór: kara spada nie za bunt, lecz za pychę — za przekonanie, że wielkie uczucie uprawnia do władzy nad ludźmi.
Trzeba to powiedzieć wprost, bo inaczej klasa wyjdzie z odwróconym schematem. Mickiewicz nie kpi z Konrada: jego miłość do narodu jest w utworze prawdziwa i nie zostaje podważona. Podważona zostaje droga — samotne żądanie władzy zamiast pracy z ludźmi i za ludzi.
Powrót do tablicy i do zdjęcia z początku lekcji. Notatka: Konrad jest… — dowód:…
Do wyboru jedno:
Temat dotyka wiary, a w klasie siedzą uczniowie wierzący, niewierzący i szukający. Ustawienie, które to rozbraja: lekcja nie pyta, czy Bóg istnieje ani czy Konrad ma rację w sporze z Bogiem. Pyta wyłącznie, co o Konradzie mówi tekst. To jest pytanie literaturoznawcze i przy nim trzeba twardo zostać.
Uczeń usłyszy, że „Mickiewicz był przeciw Kościołowi" albo odwrotnie. Odpowiedź jest w utworze: głos rozstrzygający dostaje ksiądz. Kto chce z tego robić tezę o antyklerykalizmie, musi najpierw wyjaśnić Widzenie ks. Piotra.
Bunt, pycha, jednostka wobec zbiorowości, artysta i jego rola — cztery obszary tematów, w których Konrad jest argumentem pierwszej wody. Uczeń, który umie pokazać, że dramat ocenia własnego bohatera, ma w wypracowaniu przewagę nad tym, który zna tylko cytat o milijonach.