Trzy tematy, których uczeń nie odbębni, bo nie ma na nie gotowej odpowiedzi w streszczeniu. Każdy stawia na próbę postać, której szkoła kibicuje od pokoleń. Wszystkie trzy dotyczą lektur obowiązkowych z poziomu podstawowego — to nie są ciekawostki obok programu, tylko sposób przerobienia tego, co i tak trzeba przerobić.
Nie jest to zbiór prowokacji dobranych na chybił trafił. Pod spodem leży jedna oś, i warto ją pokazać klasie dopiero na końcu cyklu:
W każdej z tych trzech par szkoła sympatyzuje z niecierpliwym i podsuwa uczniowi gotowe uczucie zamiast pytania. Te lekcje odbierają uczucie i oddają pytanie. Można je przeprowadzić osobno — ale przerobione po kolei, w trzech różnych klasach i epokach, składają się w jeden wątek, który uczeń zapamięta na maturę i dłużej.
Prowokacyjny temat bez ustawienia zamienia się albo w kłótnię, albo w nową jednostronność. Te pięć reguł obowiązuje na wszystkich trzech lekcjach.
Scenariusze wskazują sceny, wersy i miejsca, ale nie podają gotowych cytatów do wklejenia na slajd. Powód jest dydaktyczny: uczeń, któremu podamy cytat, zapamiętuje cytat. Uczeń, który musi go znaleźć, zapamiętuje, gdzie w utworze mieszka argument — a to jest umiejętność punktowana na maturze.
Drugi powód jest rzetelnościowy: przy Antygonie brzmienie zależy od przekładu, a każdy zapis „z pamięci" grozi zacytowaniem czegoś, czego w tekście nie ma. Cytat wypisany z egzemplarza leżącego na ławce jest zawsze prawdziwy.
Każdy z tych tematów jest lekcją po omówieniu utworu, nie zamiast niego. Wchodzi jako godzina utrwalająca albo powtórkowa — i sprawdza się lepiej niż klasyczna powtórka, bo uczeń musi wrócić do tekstu z konkretnym zadaniem, a nie „przypomnieć sobie treść".
Temat o Baryce ma też wersję publiczną, bez konspektu: cztery przywiązania, mechanizm odejść i wniosek „odszedłby ze wszystkich", plus krótki poradnik, jak samemu szukać takich argumentów w lekturze. Ta strona nadaje się do wysłania klasie albo wrzucenia na profil szkoły — scenariusz zostaje tutaj, dla nauczyciela.