Interpretacja wierszy Jana Twardowskiego
Jan Twardowski — ksiądz, który pisał wiersze dla wszystkich
Jan Twardowski (1915–2006) urodził się w Warszawie. Debiutował jeszcze przed wojną, w 1937 roku. W czasie okupacji był żołnierzem Armii Krajowej i walczył w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie wstąpił do seminarium, w 1948 roku przyjął święcenia kapłańskie, a przez dziesięciolecia był rektorem kościoła Sióstr Wizytek w Warszawie. Jego tomy rozchodziły się w nakładach, o jakich inni poeci mogli tylko marzyć.
Co wyróżnia jego wiersze
Twardowski pisze o Bogu bez patosu. Jego wiersze są krótkie, mówione zwykłym językiem, często z humorem, paradoksem i czułością dla drobnych rzeczy: biedronki, kropli deszczu, chorego człowieka. Wiara jest u niego zdziwieniem i zaufaniem, a nie wykładem — stąd porównania z franciszkańską prostotą. W Malowanych świętych pokazuje, że prawdziwa świętość nie wygląda jak obrazek. Najsłynniejszym jego wierszem jest utwór o tym, żeby śpieszyć się kochać ludzi, bo szybko odchodzą.
Po co go czytać
Twardowskiego nie ma w wykazie lektur, ale w wypracowaniu przydaje się w tematach o wierze, przemijaniu i miłości do drugiego człowieka. Dobrze zestawić go z Herbertem — obaj piszą o sprawach ostatecznych, ale zupełnie innym głosem. Wiersze są chronione prawem autorskim, więc cytujemy krótko.
Jan Twardowski na polskimatura.pl