Wesele — streszczenie szczegółowe
Trzy akty scena po scenie: co się dzieje w chacie w Bronowicach, kto komu się objawia
w nocy i dlaczego rano nikt nie rusza do powstania.
- Autor
- Stanisław Wyspiański
- Prapremiera
- 16 marca 1901, Teatr Miejski w Krakowie
- Rodzaj i gatunek
- dramat symboliczny, trzy akty
- Czas akcji
- noc z 20 na 21 listopada 1900 roku
- Miejsce
- chata w Bronowicach Małych pod Krakowem
- Pierwowzór
- wesele Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną
Streszczenie w trzech zdaniach. W chacie pod Krakowem trwa wesele krakowskiego
poety z chłopką; goście z miasta i ze wsi rozmawiają ze sobą uprzejmie, ale mijają się
w każdym zdaniu. W nocy do siedmiorga z nich przychodzą zjawy — każda mówi to, o czym
dany człowiek myśli i czego się boi — a Gospodarz dostaje od Wernyhory złoty róg i rozkaz
zwołania narodu. Nad ranem okazuje się, że posłaniec zgubił róg, sygnał nie padnie,
a wszyscy zebrani wpadają w hipnotyczny taniec, z którego nikt ich nie obudzi.
Kto jest kim
Wyspiański nie wymyślił większości postaci — posadził
na scenie ludzi, którzy naprawdę byli na tamtym weselu, i nazwał ich funkcjami zamiast nazwiskami.
Krakowska publiczność rozpoznawała ich bez trudu.
Świat inteligencji
Pan Młody — poeta zakochany we wsi bardziej niż w żonie.
Poeta — mówi pięknie i nie robi nic. Dziennikarz — zna się na polityce świata,
nie zna się na własnym kraju. Radczyni — traktuje chłopów z góry. Panny z miasta:
Maryna, Zosia, Haneczka.
Świat wsi
Gospodarz — malarz, który ożenił się z chłopką i został na wsi;
jedyny, któremu obie strony ufają. Panna Młoda — trzeźwa, konkretna, nieprzejęta poezją.
Czepiec — chłop gotowy do walki, pyta o świat. Jasiek — drużba, młody i próżny.
Kasper, Kasia, Klimina, Marysia.
Osobno
Rachel — córka karczmarza, oczytana, to ona podsuwa pomysł
zaproszenia chochoła. Żyd — karczmarz, wierzyciel. Ksiądz. Dziad — pamięta
rzeź galicyjską. Isia — dziecko, które widzi więcej niż dorośli.
Akt pierwszy
Wesele, czyli rozmowy obok siebie
Realistyczny. Kilkadziesiąt krótkich scen, w których goście dobierają się
w pary i rozmawiają. Nic się nie dzieje — i to jest sedno.
Pierwsza scena zapowiada całość
Dramat otwiera pytanie Czepca: „Cóż tam, panie, w polityce?". Chłop chce wiedzieć,
co się dzieje na świecie. Dziennikarz zbywa go protekcjonalnie i wygłasza zdanie, które stało
się wyrokiem na całą jego warstwę:
Niech na całym świecie wojna,
byle polska wieś zaciszna,
byle polska wieś spokojna.
To nie jest troska o wieś. To życzenie, żeby wieś siedziała cicho i nie mieszała się do
spraw, które inteligencja uważa za swoje.
Państwo młodzi
Pan Młody zachwyca się chatą, strojem, „prawdziwym" życiem. Panna Młoda odpowiada mu
rzeczowo i bez uniesień — buty ją cisną, a poezji męża nie rozumie i nie udaje, że rozumie.
Jej trzeźwość jest w tym dramacie jedną z niewielu rzeczy zdrowych.
Miasto i wieś rozmawiają, ale się nie słyszą
Radczyni protekcjonalnie poucza Kliminę. Poeta flirtuje z Maryną i mówi o miłości tak,
żeby do niczego się nie zobowiązać. Ksiądz z Czepcem targują się o pieniądze. Żyd przypomina
Panu Młodemu o długu i mówi o córce.
Każda z tych rozmów wygląda na uprzejmą. W każdej jedna strona traktuje drugą jak dekorację.
Zaproszenie, które otwiera drugi akt
Rachel, jedyna osoba na tym weselu czytająca poezję ze zrozumieniem, podsuwa Panu Młodemu
pomysł: zaprosić na wesele chochoła — słomiany kokon okrywający krzak róży w ogrodzie.
Pan Młody, rozbawiony i w poetyckim nastroju, zaprasza. Zaprasza także — nieopatrznie —
wszystko inne, co zechce przyjść.
Akt kończy się w chwili, gdy to zaproszenie zostaje przyjęte.
Akt drugi
Noc zjaw
Fantastyczny. Do siedmiorga uczestników wesela przychodzą osoby, których
tam nie ma. Każda zjawa jest dopasowana do tego, kogo odwiedza — mówi to, o czym tamten
myśli i czego nie chce powiedzieć głośno.
Zjawy nie są duchami z opowieści o strachach. To sumienie i historia — wyrzut,
który każdy nosi w sobie. Dlatego pytanie „czy one są prawdziwe" nie ma sensu; są prawdziwe
dokładnie tak, jak prawdziwa jest myśl, której człowiek unika.
| Zjawa | Do kogo przychodzi | Z czym |
| Chochoł | do wszystkich |
Zjawia się pierwszy i zapowiada resztę. To on wypowie ostatnie słowa dramatu. |
Widmo zmarły narzeczony |
Marysia |
Dawna miłość, której nie da się odzyskać. Marysia wybrała życie zwyczajne i teraz musi
stanąć wobec tego wyboru. |
Stańczyk błazen królewski |
Dziennikarz |
Wypomina mu bezczynność i cynizm. Wręcza kaduceusz — laskę błazna, drwiący
symbol władzy nad umysłami, z której tamten nie potrafi zrobić użytku. |
Rycerz Zawisza Czarny |
Poeta |
Zarzuca mu, że pisze o słabości i omdleniu zamiast o sile. Poeta staje twarzą w twarz
z tym, czym mógłby być. |
Hetman targowiczanin |
Pan Młody |
Nazywa go zdrajcą własnej warstwy — bo ożenił się z chłopką. Oskarżyciel sam jest
zdrajcą, co czyni tę scenę dwuznaczną i tym dotkliwszą. |
Upiór Jakub Szela |
Dziad |
Przywódca rzezi galicyjskiej z 1846 roku, z rękami we krwi. Przypomina, że między
dworem a wsią leży niezałatwiony rachunek. |
Wernyhora legendarny wieszcz |
Gospodarz |
Jedyna zjawa, która nie oskarża, lecz rozkazuje. Zostawia złoty róg i polecenie:
zwołać wszystkich, czekać na znak, o świcie stanąć zbrojnie. |
Gospodarz oddaje róg
Oszołomiony rozmową z Wernyhorą Gospodarz nie wykonuje polecenia sam. Przekazuje złoty róg
Jaśkowi — młodemu drużbie — i posyła go, żeby objechał okolicę i zwołał ludzi.
To jest moment, w którym wszystko zostaje przesądzone, choć nikt jeszcze o tym nie wie.
Akt trzeci
Świt, który nie nadchodzi
Powrót do realizmu, ale już zatrutego. Goście czekają na sygnał. Sygnału nie będzie.
Gospodarz nie pamięta
Nad ranem Gospodarz jest półprzytomny i nie potrafi jasno powiedzieć, co się w nocy stało.
Wielka chwila przechodzi mu przez palce, zanim zdąży ją nazwać.
Jasiek gubi złoty róg
Jasiek jedzie zwoływać ludzi. Po drodze spada mu czapka z pawich piór — jego duma
i ozdoba. Schyla się po nią i w tym ruchu gubi złoty róg.
Cały ciężar dramatu wisi na tym jednym geście: schylił się po ozdobę i stracił narzędzie.
Nie ma zdrady, nie ma wroga, nie ma nawet tchórzostwa. Jest drobna próżność w niewłaściwej chwili.
Chocholi taniec
Chłopi zbierają się z kosami i czekają. Nic nie nadchodzi. Wtedy pojawia się Chochoł
i zaczyna grać. Wszyscy — mieszczanie i chłopi, poeci i gospodarze — chwytają się za ręce
i wpadają w powolny, senny taniec w kółko. Nie potrafią przestać ani wyjść.
Jasiek próbuje ich budzić. Bez skutku. Dramat kończą słowa Chochoła:
Miałeś, chamie, złoty róg…
Po co to wszystko
Co z tego streszczenia wynika
Fabuła Wesela jest prosta: goście rozmawiają,
przychodzą zjawy, posłaniec gubi róg, nikt nie rusza. Trudność zaczyna się przy pytaniu, dlaczego
Wyspiański tak to ułożył.
Odpowiedź jest wpisana w akt pierwszy. Powstanie
nie mogło się udać nie dlatego, że Jasiek był niezdarny, tylko dlatego, że przez cały wieczór
dwie połowy narodu rozmawiały ze sobą, nie słysząc się ani przez chwilę. Złoty róg trafił do rąk
człowieka, którego nikt nie przygotował do jego niesienia — i to nie był przypadek, tylko wniosek
z tego, co widzieliśmy wcześniej.
Dlatego streszczenie samo w sobie na maturze
nie wystarczy. Wystarczy dopiero wtedy, gdy umiesz powiedzieć, co łączy rozmowę Czepca
z Dziennikarzem z zagubionym rogiem trzy akty później.