Dosłowny sens zna każdy, kto widział psa na krótkim łańcuchu: zwierzę, które nie może się ruszyć, szczeka i rzuca się na każdego, kto podejdzie. Agresja nie jest tu cechą charakteru, tylko skutkiem ograniczenia. W przenośni powiedzenie mówi to samo o ludziach: im mniej swobody, tym więcej napięcia, które w końcu szuka ujścia — zwykle przeciw najbliższym.
Stąd pedagogiczny sens, o którym mowa wyżej. Dziecko trzymane krótko — bez prawa do decyzji, stale kontrolowane, karane za każdy krok — nie staje się posłuszne, tylko zbuntowane albo zgaszone. Nie chodzi o rezygnację z zasad. Chodzi o to, żeby łańcuch był na tyle długi, by młody człowiek mógł uczyć się na własnych decyzjach.
W Roku 1984 władza, która odbiera ludziom wszelką swobodę, kieruje ich nagromadzoną złość na wyznaczonego wroga podczas Dwóch Minut Nienawiści. W Ferdydurke szkoła i dorośli „upupiają” Józia, a on odpowiada buntem i ucieczką. Oba przykłady pokazują ten sam mechanizm: ograniczenie nie usuwa agresji, tylko zmienia jej kierunek.