Jedno zdanie, dwa potworki — i to zupełnie różnego chowu. O tym, co się dzieje, gdy język kwartalnych narad trafia na koc pod parasolem.
Miej fokus na nasze dziecko, ja idę na torta.
Nie zapisałem tego zdania dlatego, że jest niepoprawne. Zapisałem, bo mieści w sobie dwa zupełnie różne mechanizmy językowe, które akurat spotkały się w jednym oddechu. Jeden przyjechał do nas z angielskiego i przywiózł ze sobą całą korporację. Drugi wyrósł u nas, sam, z czułości.
Angielskie focus to ostrość obiektywu i punkt, w który kierujemy uwagę. Polszczyzna wzięła z tego drugie znaczenie i zbudowała wokół niego konstrukcję rozbieralną: czasownik mieć odmienia się przez osoby i czasy, a cały sens siedzi w rzeczowniku.
Rozdyma. „Skupić się na dziecku” to trzy słowa i jeden czasownik. „Mieć fokus na dziecko” — cztery słowa i czasownik pusty, bo całą pracę wykonuje rzeczownik. Polszczyzna robi tak coraz częściej: nie kupujemy, tylko dokonujemy zakupu; nie wpływamy, tylko mamy wpływ.
Przenosi. I to jest w tym najciekawsze. Wstawia język kwartalnych narad w środek rozmowy o własnym dziecku. Fokus, priorytet, zasoby. Dziecko przestaje być kimś, o kogo się dba, a staje się punktem w planie.
Ten nie przyjechał znikąd — wyrósł u nas, z polskiej skłonności do ożywiania tego, co lubimy. Mówimy „zjeść banana”, „wypić browara”, „iść na loda”. Za każdym razem traktujemy rzecz nieżywotną tak, jak traktuje się istoty żywe: dajemy jej biernik równy dopełniaczowi.
Norma tego nie uznaje. Ale mechanizm jest stary, konsekwentny i zdradza coś o nas: język pokazuje, do czego mamy stosunek osobisty. Nikt nie powie „zjadłem szpinaka” z czułością.
Dwa leżaki dalej doszło trzecie: „na ten moment nie mamy parasola”. Fraza, która nie znaczy nic, a robi bardzo dużo. Mówi dokładnie tyle samo co „nie mamy parasola”, ale dodaje obietnicę, że sytuacja jest tymczasowa, przejściowa i objęta nadzorem.
To hedging — asekuracja. Mówiący nie kłamie, tylko zostawia sobie wyjście. Stąd jej kariera w urzędach i korporacjach, a stamtąd — na plażę. Parasol się od tego nie pojawił.
Nie. Przepowiednie o upadku polszczyzny mają u nas długą i konsekwentnie nietrafioną tradycję. Narzekano na powieści w odcinkach, na radio, na telewizję, na SMS-y. Język to przetrwał i przetrwa korporację.
Warto natomiast zauważyć jedno. Fokus w raporcie kwartalnym nikogo nie razi. Razi dopiero wtedy, gdy dotyczy dziecka, obiadu albo pogrzebu. Nie dlatego, że jest obcy — dlatego, że jest zawodowy. A niektórych rzeczy lepiej nie opisywać językiem, którym się rozlicza kwartał.
Zebrane w jednym miejscu Słownik potworków frazeologicznych Osiem okazów alfabetycznie: adresować problem, dedykowany, dowieźć wynik, zaopiekować się tematem i pozostałe. Przy „fokusie” pełne omówienie dla tych, którzy chcą wejść głębiej. Zajrzyj do słownika →Wśród zadań niejawnych jest grupa dotycząca języka: zapożyczeń, mody językowej, komunikacji. To jest dokładnie ten temat. Spróbuj na głos, w cztery minuty:
Podpowiedź konstrukcyjna: teza (np. „zapożyczenie wzbogaca, gdy nazywa coś, na co nie mamy słowa — zubaża, gdy wypiera pięć istniejących”) → materiał (fokus zjada skupić się, kłaść nacisk, przywiązywać wagę) → kontrast rodzimy (iść na torta — błąd, ale własny i czuły) → odwołanie (nowomowa z Roku 1984, gdzie język zubażano celowo) → wniosek.
Więcej takich treningów: zadania niejawne z przykładami · centrum matury ustnej
Ten cykl powstaje z tego, co ludzie przynoszą — z usłyszanych zdań, z pytań uczniów, z uwag polonistów. Jeśli usłyszysz coś, co warto opisać, napisz. Wystarczy jedno zdanie.
Albo po prostu zadzwoń: 512 858 679. Adres do skopiowania: admin@polskimatura.pl