Okręt to jeden z najstarszych symboli w kulturze, a jego znaczenie zależy od tego, kto jest na pokładzie i dokąd płynie.
Już Horacy w jednej z pieśni (I, 14) zwraca się do okrętu miotanego burzą, a czytelnicy od starożytności odczytują go jako obraz państwa targanego wojną domową. Do tego wzoru nawiązuje Piotr Skarga: w Kazaniach sejmowych Rzeczpospolita jest tonącym statkiem, a szlachta pasażerami, którzy ratują własne tobołki zamiast całego okrętu.
Żegluga bywa obrazem ludzkiego życia: burza to cierpienie, port — śmierć albo zbawienie. W Sonetach krymskich Mickiewicza statek w burzy staje się sprawdzianem człowieka, a w Stepach akermańskich step przypomina ocean. Arthur Rimbaud w Statku pijanym opowiada z perspektywy łodzi, która zerwała się z cum i płynie bez kierunku — to obraz młodzieńczego buntu i wolności, która kończy się zmęczeniem.
U Josepha Conrada, który sam był marynarzem, statek jest małym światem, w którym widać, kim naprawdę jest człowiek. Bohater Lorda Jima w chwili zagrożenia opuszcza statek pełen pasażerów i przez resztę życia próbuje odkupić ten jeden moment słabości.
Okręt dobrze służy tematom o odpowiedzialności za wspólnotę, o kryzysie państwa, o człowieku wobec żywiołu i o próbie charakteru. Zanim użyjesz symbolu, nazwij, czym jest okręt w danym tekście — państwem, życiem czy sprawdzianem — bo od tego zależy cała interpretacja.
Topos okrętu-państwa i okrętu-losu, od renesansu i baroku.