Wisława Szymborska (1923–2012) pisała wiersze, które zaczynają się od rzeczy zwyczajnej — cebuli, kota, fotografii — i kończą pytaniem, na które nie ma odpowiedzi.
W odczycie noblowskim uznała, że najważniejsze dla poety są dwa słowa: „nie wiem". To nie kokieteria, tylko program. Cała jej twórczość broni prawa do niepewności przed wszystkimi, którzy mają gotowe odpowiedzi.

Całe dorosłe życie związana z Krakowem. Przez lata pracowała w redakcji „Życia Literackiego", gdzie prowadziła rubrykę Lektury nadobowiązkowe — krótkie recenzje książek zupełnie przypadkowych, od poradników po encyklopedie.
Nagrodę Nobla otrzymała w 1996 roku i przyjęła ją z widoczną niechęcią do rozgłosu; nazywała ten okres „tragedią sztokholmską". Unikała wywiadów, nie lubiła wystąpień publicznych, przyjaciołom wysyłała własnoręcznie robione kolaże.
Ironia jako narzędzie poznania. Szymborska nie kpi z ludzi; kpi z pewności. Jej ironia zawsze służy temu, żeby pokazać drugą stronę oczywistości.
Zwyczajność w roli głównej. Wielkie tematy pojawiają się u niej zawsze przez drobiazg. To najlepsza lekcja tego, jak pisać o rzeczach ważnych bez patosu.
Powrót do epokiWspółczesność