Adam Mickiewicz (1798–1855) jest w polskiej kulturze kimś więcej niż poetą — to autor, przez którego kolejne pokolenia mówiły o wolności, obowiązku i winie. Zaczynał od ballad zbudowanych z ludowych wierzeń, skończył na epopei, która do dziś organizuje polskie wyobrażenie o dawnej Polsce.
Prawie całe dorosłe życie spędził poza krajem: najpierw jako zesłaniec w Rosji, potem jako emigrant we Francji. Nigdy nie zobaczył Litwy, którą opisał w Panu Tadeuszu.

Urodził się pod Nowogródkiem, studiował w Wilnie, gdzie założył z przyjaciółmi tajne stowarzyszenie filomatów. Proces filomatów zakończył się dla niego zesłaniem w głąb Rosji — paradoksalnie były to lata twórczo owocne: powstały wtedy Sonety krymskie i Konrad Wallenrod.
Po wybuchu powstania listopadowego próbował dotrzeć do kraju, ale nie zdążył przekroczyć granicy. Poczucie winy z tego powodu zostawiło ślad w Dziadach części III, napisanych w Dreźnie w kilka tygodni. Ostatnie lata spędził w Paryżu, gdzie wykładał literaturę słowiańską w Collège de France. Zmarł w Konstantynopolu, dokąd pojechał tworzyć polski legion do walki z Rosją.
Wprowadził romantyzm do Polski. Ballady i romanse to data graniczna: od nich zaczyna się epoka, w której „czucie i wiara" znaczą więcej niż „szkiełko i oko".
Stworzył wzorce, z którymi potem walczono. Konrad, Wallenrod, Gustaw — każdy z nich stał się typem bohatera, do którego odwoływali się i naśladowcy, i przeciwnicy. Bez Mickiewicza nie da się zrozumieć Słowackiego, Norwida, Wyspiańskiego ani Różewicza.
Powrót do epokiRomantyzm